czytam mamine notatki
więc sny są dziedziczne
te złe


 

Reklamy

na zimę w drwach
zapiski z lata
skrzydła pokrzywników i zaskrońców skórki


 

dyskurs
cmentarnego lasku
z sadem


 

ileż puszczyków przeżyłem
puszczyki
zrobią dla mnie to samo


 

dla myszy myśli
i kun
nocne ciemności


 

dzięcioł zza pnia spogląda
na przestrzegających
i na nieprzestrzegających szabatu


 

bromy z Karpat

stopy tak różnie obute
i od dawna zupełnie nieważkie
wędrownych albańskich kotlarzy
bałagułów po cienistej stronie rynku
z psem wołoskiego na kładce pasterza
owijać w najlżejsze onuce


 

nocą szpony krogulca gdzieś w zielonym lesie
skrzydła opuszczone nie nad wróblem w całun
spojrzenie nieruchomych nie rani ciemności
gdy ten ptak drapieżny jest ptakiem uśpionym